Filmaster

your movie guide

5 najlepszych ról męskich 2016

Trudniej było mi w tym roku wybrać piątkę najlepszych ról kobiecych niż męskich (znów!). Mimo że dobrych kreacji nie brakowało, tych naprawdę znakomitych aż tak sporo nie było. Zresztą kinowym produkcjom show w tym roku skradła jednak telewizja...

5. Andrzej Seweryn ma w swoim dorobku wiele świetnych ról, ale to ta Zdzisława Beksińskiego ma szansę stać się jedną z jego najbardziej kultowych. Bo i sam film wprowadza widza w bardzo oryginalny sposób w świat Beksińskich, także sam Seweryn doskonale odrobił lekcję, studiując swoją postać. On tam po prostu jest tym Beksińskim. Niesamowicie, bo niemalże totalnie wtopił się w swoją rolę.

4. W "Honorowym Obywatelu" Oscar Martínez stworzył brawurową, barwną postać rodem z uniwersum ostatnich filmów Paolo Sorrentino (Toni Servillo, wiadomo). Na festiwalu w Wenecji otrzymał za tę kreację Puchar Volpiego dla najlepszego aktora - całkowicie zasłużenie. Trzeba sporo inteligencji, umiejętności i intuicji, by tworzyć tak skomplikowanych, niejednoznacznych bohaterów jak pisarz Daniel Mantovani. "Honorowy Obywatel" to w ogóle fajny, przewrotny film, ale pewnie duża w tym zasługa Martíneza właśnie.

3. Dave Johns na co dzień jest komikiem, tzw. stand-up artist, do tej pory w kinie właściwie się nie pojawiał. Aż tu taki Ken Loach zaproponował mu kluczową rolę w swoim nowym filmie. Jak przyszłość pokazała, jednym z najgłośniejszych, tegorocznych tytułów, za którym ciągnie się sława laureata Złotej Palmy w Cannes (nawet jeśli bardzo kontrowersyjnej). Jedyne za co naprawdę polubiłam ten film (dla Loacha przecież tak typowy i nawet nie najlepszy w jego bogatej, zaangażowanej filmografii), to właśnie Dave Johns w roli Daniela Blake'a, który dzięki swojej wrodzonej, zadziornej charyzmie potrafił odciąć się od tych wszystkich dramatycznych kalek, w jakie mogła zabrnąć ta postać. Choć to zupełnie inna rola niż ta subtelna kreacja Vincenta Lindona z "Miary Człowieka", ale równie wspaniała.

2. Najbardziej niesamowity i chwytający za serce film tego roku, "Manchester by the Sea" ze swoją prostą historią i równie prostymi emocjami. Casey Affleck wielokrotnie udowadniał, że w swojej rodzinie jest jednak tym bardziej utalentowanym, choć nie tak popularnym jak brat Ben, aktorem. Rola pogrążonego w wiecznej żałobie Lee Chandlera to bez wątpienia najlepsza kreacja w emploi młodszego z braci Afflecków. Tak pozornie nie było tu nic wielkiego do zagrania. Ot, zwyczajny facet po bolesnych przejściach, który musi zmierzyć się z przeszłością, wracając w rodzinne strony, by zając się osieroconym bratankiem. Nie wiem, jak Wy, ale ja odkrywam prawdziwe piękno głównie w takich rolach, a nie w tym, gdzie aktor musi uwiarygadniać swojego bohatera pstrokatymi ciuchami, peruką albo sztucznym nosem.

1. Brakuje trochę autentycznie charyzmatycznych, wyrazistych męskich ról we współczesnym kinie, ale ten deficyt uzupełnia telewizja. Wiele dobrych rzeczy działo się w tym roku w serialach i nawet jeśli "Młody Papież" - rozpasana, przegadana produkcja Paolo Sorrentino nie jest pozbawiona wad, jest tu jeden element, który skutecznie je markuje. To Jude Law w roli ultra konserwatywnej głowy kościoła katolickiego, nowego mesjasza i prawdziwego buntownika. Więcej o tym serialu jeszcze napiszę, ale naprawdę nie wyobrażam sobie kogoś innego niż Law w tej roli. Kogoś, kto mógłby być tu lepszy czy bardziej odpowiedni. Brytyjczyk miał ewidentnie pomysł na tę skomplikowaną, trudną kreację. Nie każdy musi lubić barowe kino Sorrentino, ale dla Jude'a Law powinien choćby parę odcinków "Młodego Papieża" obejrzeć.

ayya Kasia Wolanin

Krzysztof Osica Krzysztof Osica

To jednak nieuczciwa konkurencja, gdyby Andrzej Seweryn miał 10 godzin czasu ekranowego, to on byłby na pierwszym miejscu. ;)

.

Zaloguj się aby skomentować lub połącz przez Dołącz przez Facebook