your movie guide

Twój progres

0%

Oceniłeś 0/15 filmów. Oceń 15 więcej & sprawdź co obejrzeć dziś wieczorem!

CANNES 2017: HONG SANG-SOO, KAWASE, KUROSAWA (5)


GEU-HU
reż. Hong Sang-Soo
Konkurs Główny

"The Day After" to drugi po prezentowanym w Berlinie tytuł Honga Sang-Soo, który kwalifikuje się do konkursu głównego dużego festiwalu filmowego. Koreańczyk kręci dużo i często (w Cannes pokazywana jest też jego miniatura z Isabelle Huppert), nie potrzebuje wielkich budżetów na swoje produkcje, bo jego fabuły mogą rozgrywać się w naturalnych, niezaaranżowanych przestrzeniach. Wystarczy nakryty stół i butelka tradycyjnego soju. Właściwie nie potrzebuje też scenariusza, bo tych dostarcza mu jego własne życie. Tak, czarno-białe "The Day After" znów oscyluje wokół doskonale rozpoznawanych w filmografii Sang-Soo motywów - interakcji pomiędzy kochankami, groteskowo filozofującymi rozmowami przy jedzeniu i alkoholu, niewierności, rozkosznie nieudolnymi próbami okiełznania życia tu i teraz, nieustannego ścierania się z egzystencjalnymi rozterkami. To wszystko doskonale wpisuje się w codzienność właściciela wydawnictwa z "The Day After" , który stara się manewrować między obecnymi w jego życiu kobietami - podejrzliwa żoną, rozczarowana kochanką i atrakcyjną, trochę bezczelną nową pracownicą jego biura, a zapewne w przeszłości były też inne panie. Po tylu podobnych produkcjach Koreańczyka ciężko odkrywać w jego nowych dziełach coś wyjątkowego. Repetycyjność jego filmów wynika tyleż z ciągłego sięgania po własny życiorys, ileż z zawrotnego tempa powstawania tych fabuł (więcej niż jedna w ciągu roku). W kinie Sang-Soo ciągle można się zadurzyć, cieszyć się nim, jego prostotą i Rohmerowską szczerością, oraz smucić razem z bohaterami. Do samego "The Day After" wdarła się tylko jakaś taka rutyna i pośpiech, które nieco odebrały produkcji Koreańczyka magii, uroku i bezpretensjonalności jej poprzedniczek.

HIKARI
reż. Naomi Kawase
Konkurs Główny

Atrakcyjna młoda dziewczyna, która przygotowuje transkrypcje filmów dla osób niewidomych, krzyżuje swoje losy z ociemniałym fotografem - dojrzałym mężczyzną z przeszłością, tęskniącym za swoją pasją i utożsamiający nieuchronną utratę wzroku z utratą wspomnień. W nowym filmie Naomi Kawase ważną rolę odgrywa światło. Z ekranu oddziałują na widza niemal z hipnotyczną mocą wschody i zachody słońca, jego promienie za dnia, które tworzą czarodziejskie, świetlne refleksy i poświaty. A ponieważ reżyserka dokłada do tego obrazka swój subtelny, liryczny styl, w tym połączeniu zatraca się ewidentnie psychologiczna czy emocjonalna głębia całości fabuły, która układa się w bardzo przeciętny melodramat. Taki, w którym bohaterów jednocześnie dzielą oraz łączą ból i cierpienie, które trzeba przezwyciężyć, najlepiej wspólnie, by zacząć coś nowego, a może nawet romantycznego. "Hikari" bliżej do polskiego "Zmruż oczy", które nie było filmem zły czy kiepskim, ale czy od kogoś takiego jak Naomi Kawase nie wypada wymagać więcej niż ckliwego, nieco męczącego melodramatu?

散歩する侵略者
reż. Kiyoshi Kurosawa
Un Certain Regard

Filmografia Kiyoshi Kurosawy jest jak pudełko czekoladek - nigdy nie wiesz, na co tak naprawdę trafisz. Z Berlina pamiętam kuriozalny thriller z niemożliwą ilością zwrotów akcji, z Cannes sprzed paru lat usypiającą, poetycką historię miłosną. Teraz Japończyk na Lazurowe Wybrzeże przywiózł dziwny film sci-fi. Gdyby Kurosowa robił go w Hollywood, istniałaby szansa, że fabułę "Before We Vanish" można by łatwo i bezboleśnie odziać w widowiskowe, blockbusterowe szaty. Historia o kosmitach, zajmujących ludzkie ciała, dzięki czemu "pod przebraniem" mogą planować atak na Ziemię, ma wszelkie predyspozycje, by zamienić się w spektakl pełen akcji i efektów specjalnych. Kurosawa takich środków jednak nie ma do dyspozycji, więc radzi sobie z tematem trochę jak Jeff Nichols. Budując bardziej kameralną opowieść, skupiającą się na tym, jak z nadchodzącą inwazją radzą sobie ludzie, którzy o niej wiedzą i jak obcy radzą sobie z mieszkańcami naszej planety. Uzupełnia ją też oczywiście sensacyjny wątek polowania panów w garniturach reprezentujących groźną, rządową agencję na agresorów z kosmosu. "Before We Vanish" niesie też ze sobą wyjątkowo hollywoodzkie w treści przesłanie, bo podobnie w amerykańskich filmach podkreśla się tu wyższość gatunku ludzkiego (posiadającego różne emocje, uczucia, doświadczenia) nad pozaziemską cywilizacją, która być może dysponuje lepszą technologią i jest silniejsza, ale nigdy do końca człowieczeństwa nie zniszczy czy nie pokona, bo nie jest w stanie po prostu go zrozumieć. W sumie zaskakująca sprawa z tym "Before We Vanish", bo pomimo swojej delikatnej wtórności, to film intrygująco wielowątkowy, kompleksowy i sprawiający wrażenie dzieła w dużym stopniu spełnionego. Dla koneserów humanistycznej fantastyki to powinna być ciekawa propozycja.

Zaloguj się aby skomentować lub połącz przez Dołącz przez Facebook