Filmaster

your movie guide

Europejskie Nagrody Filmowe - Wrocław 2016

"Toni Erdmann" został bezapelacyjnie najlepszym, europejskim filmem mijającego roku. Oceniając już na chłodno wczorajszy werdykt, trzeba powiedzieć, że niemiecka produkcja wygrała całkowicie zasłużenie.

Sprawiedliwości stało się zadość. Europejska Akademia Filmowała naprawiła z nawiązką błędy canneńskiego jury, które skandalicznie nie wyróżniło właściwie żadną nagrodą "Toniego Erdmanna" - filmu świeżego, mądrego i inteligentnego. Z historią pojednania ojca i córki w formie, jakiej w kinie jeszcze nie było, w rodzinną opowieść wplatając celne i błyskotliwe spostrzeżenia na temat współczesnego świata. Z Wrocławia niemiecka fabuła wyjeżdża nie tylko w glorii najlepszego, europejskiego filmu sezonu. Maren Ade została uznana najlepszym filmowcem (statuetka dla scenarzysty i dla reżysera), a grających w "Toni Erdmannie" Petera Simonischeka i Sandrę Hüller uznano za najlepszych aktorów na starym kontynencie. I to wszystko wydarzyło się w obecności wielkich ikon europejskiego kina. W Narodowym Forum Muzyki na gali siedzieli m.in. Ken Loach i Pedro Almodóvar, których filmy mimo nominacji nie doczekały się żadnej nagrody. Na konferencji prasowej Maren Ade wydawała się osobą tyleż szczęśliwą, ile speszoną całą sytuacją. Mówiła, że to niekoniecznie dobrze, iż jeden film wygrywa tyle nagród. Europejskie kino jest przecież dużo bardziej bogate i zróżnicowane. W ogóle Niemka poprzez sposób, w jaki opowiada o procesie twórczym, o swoim myśleniu o filmie, wydaje się być całkowicie właściwą osobą na właściwym miejscu. Jest nie tylko skromna i wyważona w opiniach, ale też bardzo inteligentna. Należy życzyć jej i widzom, by takich sukcesów jak ten "Toniego Erdmanna", było jeszcze więcej.

We Wrocławiu przyznano też dwie nagrody za całokształt twórczości. Pierce Brosnan został wyróżniony za europejski wkład w światowe kino, zaś Jean-Claude Carrière - za dorobek życia. W sumie trudno wyobrazić sobie dwie bardziej różne od siebie postacie. Z jednej strony aktor, który zawsze marzył o grze w filmach, zapisując się w historii kina jako jeden z odtwórców roli Jamesa Bonda (oraz na przestrzeni całej swojej kariery wybierający raczej bardzo komercyjny repertuar), z drugiej - wybitny scenarzysta współpracujący z ikonami światowego i tego bardziej wymagającego kina jak Luis Buñuel, Jean-Luc Godard, Volker Schlöndorff, Miloš Forman czy Philip Kaufman. Te wyróżnienia w sumie pokazują to, o czym mówiła Maren Ade - że europejskie kino jest bardzo zróżnicowane i warto tę różnorodność dostrzegać.

Oprócz miejsca ceremonii wręczenia Europejskich Nagród Filmowych (Wrocław, gdzie zwieńczono tym samym obchody w ramach Europejskiej Stolicy Kultury), prowadzącego w osobie wyluzowanego Macieja Stuhra, polskim akcentem na ceremonii była nagroda publiczności dla "Body/Ciało", którą odebrała Małgorzata Szumowska. Jedną z nagród technicznych - za dźwięk - otrzymał Radosław Ochnio za "11 Minut" Skolimowskiego.

Europejskie Nagrody Filmowe pretendują do miana kontynentalnych Oscarów, ale chyba jednak daleko im jeszcze do splendoru amerykańskiej imprezy. Mimo wielu zacnych gości, lista nieobecnych była o wiele dłuższa niż ta z nazwiskami znakomitości, które do Wrocławia zdecydowały się przyjechać. Widać było też, jak filmowa Europa obawia się o to, co aktualnie dzieje się wokół nas. Wielokrotnie ze sceny podkreślano, że żyjemy w bardzo niespokojnych i burzliwych czasach, że trzeba wracać do wartości, jakie jeszcze niedawno spajały dziś bardzo podzielony kontynent. Tę odpowiedzialność powinni wziąć też na siebie europejscy filmowcy. Nie tylko ci obecni na uroczystej gali.

ayya Kasia Wolanin

Uciekinier Uciekinier

.

Krzysztof Osica Krzysztof Osica

"Toni Erdmann" zdobył aż za dużo nagród, mimo że w głównej kategorii nie miał z kim przegrać, ale już nagroda dla najlepszej aktorki mogłaby spokojnie trafić w ręce Huppert (bardziej się należało) czy Tedeschi.

.

Zaloguj się aby skomentować lub połącz przez Dołącz przez Facebook