Filmaster

your movie guide

Twój progres

0%

Oceniłeś 0/15 filmów. Oceń 15 więcej & sprawdź co obejrzeć dziś wieczorem!

Lektura (Nie)Obowiązkowa: Podwójna Godzina (2009)

Tekstem o włoskim thrillerze psychologicznym „Podwójna Godzina” zapragnęłam zainaugurować cykl Lektura (Nie)Obowiązkowa, w którym będę (mam nadzieję w miarę regularnie) prezentować i polecać ciekawe, warte uwagi, ale z różnych względów niestety przeoczone lub niedostatecznie zauważone filmy z lat 2000+.

W 2010 roku na festiwalu Dwa Brzegi w Kazimierzu sekcja Świat pod Namiotem prezentowała się naprawdę mocno. Polską premierę na festiwalu miały wówczas nowe filmy Iosselianiego, Hrebejka, Kiarostamiego, pokazywano grecki „Kieł”, nagrodzony Oscarem „Sekret Jej Oczu” czy świetne „Królestwo Zwierząt”. Nagrodzony w Wenecji thriller Giuseppe Capotondiego miał wtedy prawo umknąć uwadze widza, niemniej szkoda, że jego potencjału nie zauważyli również rodzimi dystrybutorzy.

„Podwójna Godzina” zaczyna się niewinnie, bo skrawkami obrazków z życia słoweńskiej emigrantki Sonii, która niedawno przyjechała do Turynu zatrudniając się do pracy pokojówki w hotelu i eks policjanta Guida – aktualnie pracującego jako ochroniarz w odludnej rezydencji. Ta dwójka poznaje się na tzw. szybkiej randce i (choć nie od razu) wpada sobie w oko. Oboje zdają się być doświadczeni przez los. On stracił żonę, ona też sprawia wrażenie traumatycznie zamkniętej w sobie samotniczki. Gdy znajomość Sonii i Guida nabiera bardziej romantycznego charakteru, mężczyzna zabiera dziewczynę na spokojne odludzie, gdzie stróżuje, a przy okazji rejestruje też dźwięki okolicznej przyrody. Podczas wizyty Sonii w rezydencji dochodzi jednak do napadu. Chwila nieuwagi ochroniarza i przestępcy opanowują dom, krępując parę i wynosząc z niego najcenniejsze przedmioty. Guido stawia opór napastnikom, ale w wyniku nieszczęśliwego zbiegu okoliczności Sonia zostaje postrzelona w głowę. Dziewczyna jednak przeżyje.

Kulminacyjny moment napadu przenosi fabułę filmu w inne, intrygujące rewiry. Nie wypada zdradzać tu zbyt wiele, by nie psuć frajdy tym, którzy jeszcze „Podwójnej Godziny” nie widzieli, ale warto napomknąć, że od tej chwili Capotondi rozpocznie z widzem wyśmienitą, subtelną grę. W jej wyniku zaczynamy zastanawiać się, kim naprawdę jest główna bohaterka, jakie znaczenie mają jej halucynacje i lęki, które równie dobrze mogą być wywołane raną postrzałową, jak i ujawniającą się traumą, wspomnieniami z przeszłości, jaką tajemnicę kryje w sobie coraz bardziej nurtująca, osobliwa rzeczywistość, w jakiej dziewczyna funkcjonuje. Reżyser w szalenie błyskotliwy sposób skupia się na psychice Sonii, sięgając po środki wyrazu znane z oryginalnych thrillerów Dario Argento, kina z suspensem samego Alfreda Hitchcocka czy oniryzmu i tajemnicy filmów Davida Lyncha. Gdzieś blisko „Podwójnej Godziny” leży też znakomita „Gra Pozorów” Neila Jordana, która w polityczną sensację z suspensem wplata wątek dziwacznego, gwałtownego zauroczenia. We włoskim filmie też romansowa znajomość daje początek innym wydarzeniom.

Giuseppe Capotondi w swoim debiucie pokazał się jako bardzo dojrzały, konkretny twórca. W „Podwójnej Godzinie” nie trudno było przeszarżować z kryminalną warstwą fabuły, ale włoski reżyser pewnie cały czas podąża drogą frapującej opowieści okraszonej stonowanym niepokojem, by w finale całkowicie przewartościować świat, który misternie kreowali jego wyborni aktorzy (oboje zasłużenie wyróżnieni nagrodami w Wenecji). Bez zbędnych zabiegów upiększających i efektów specjalnych.

Zawsze uważałam, że wiele świetnych rzeczy nas omija, jeśli chodzi o włoską kinematografię, bo z poślizgiem odkryta „Podwójna Godzina” to jedna z najlepszych rzeczy, jaka w swoim gatunku przydarzyła się europejskiemu kinu w ostatnich latach. Zatem nie czekajcie na niechybnie nadchodzący amerykański remake filmu, za który już zabrał się skądinąd sensowny reżyser Joshua Martson, skoro po fascynujący oryginał można sięgnąć właściwie od razu.

ayya Kasia Wolanin

Dramatiker Dramatiker

swietny pomysl

.

inheracil inheracil

Film trafia na moją włoską listę do obejrzenia. To chyba kwestia tego, że nie ma żadnego włoskiego przeglądu/festiwalu. Rosja, Hiszpania, Francja, Czechy mają i część obrazów obecnych w programach trafia do dystrybucji.

By być ścisłym jest w Krakowie MittelCinemaFest, ale 5 filmów to trochę biednie.

.

ayya ayya

Wydaje mi się, że jednak współczesna, włoska kinematografia nie cieszy się zbyt dobrą opinią ze względu na masę komercyjnych szmir, które się tam produkuje i to może być powód omijania jej w dystrybucji kinowej nie tylko w Polsce.

.

doktor_pueblo doktor_pueblo

Dzięki @ayya. Świetny pomysł. Nigdy nie słyszałem o tym filmie, ale dodałem do listy. Czekam na kolejne rekomendacje.

.

Zaloguj się aby skomentować lub połącz przez Dołącz przez Facebook