Filmaster

your movie guide

Twój progres

0%

Oceniłeś 0/15 filmów. Oceń 15 więcej & sprawdź co obejrzeć dziś wieczorem!

Na nieodkrytych, kaukaskich szlakach

Festiwal Filmy Świata Ale Kino zdominowany w tym roku przez minimalizm zakończył się również filmem oszczędnym formalnie i fabularnie, w którym uwaga widza skupia się na dwójce młodych obieżyświatów z Zachodu, beztrosko włóczących się po majestatycznych górach gruzińskiego Kaukazu.

Jest coś szczerze niewinnego i zarazem infantylnego w tym, jak Nica i Alex (grają ich latynoski gwiazdor Gael García Bernal i rudowłosa Hani Furstenberg) traktują egzotyczny dla nich kraj. Gruzja dotknięta wojenną traumą, zamieszkiwana przez pokiereszowanych psychicznie autochtonów (dokładnie takich jak towarzyszący turystom lokalny przewodnik), ciągle funkcjonująca w stanie permanentnej, politycznej niepewności to dla nich źródło doznań hedonistyczno-fantastycznych. Zachłystują się czystym, dzikiem pięknem otaczających ich górskich pasm, cieszy ich lokalny folklor, w ogóle nie zastanawiają się nad tym, co kryje się pod powłoką wschodnioeuropejskiej egzotyki.

Julia Loktev postanawia jednak zakłócić błogość i beztroskę wędrówki swoich bohaterów. Niczym Bruno Dumont w niezapomnianym „29 Palms” wprowadza w ich życie wyrwany z kontekstu incydent przemocy. Mimo że nie jest to ta sama skala i intensywność przeżycia jak w filmie francuskiego twórcy, dla Nici i Alexa będzie dostatecznie trudnym doświadczeniem, na dłuższy moment rujnującym ich romantyczne relacje, burzącym wewnętrzną równowagę i poczucie spokoju. Przyjemna, rozkoszna podróż przemieni się w niepokojące przeżycie, włóczęga stanie się metodą na wyciszenie po burzy, dojście do siebie.

„Najsamotniejsza z planet” to film z pogranicza pocztówki intrygującego zakątka Europy i psychologicznej, filmowej miniatury, zgrabnie rysującej morał o nieprzewidywalności świata, niemożności przejścia w stan zupełnego, życiowego resetu, łatwym rozmywania się emocjonalnych granic. Julia Loktev nie ustrzegła się jednak pułapki, w której piękny Kaukaz kradnie przedstawienie samej historii i jej bohaterom oraz odurza widzów swoim majestatem, co raczej powinno rozgrywać się gdzieś na drugim planie, a nie urastać do rangi najważniejszego elementu filmu.

ayya Kasia Wolanin

doktor_pueblo doktor_pueblo

Hmm... ja zupełnie inaczej rozumiem przesłanie tego filmu. Tzn. to o czym piszesz to też prawda, ale widzę coś jeszcze. Dalej spoiluję...Przeczytaj spoilery +

Podoba mi się Twoje porównanie do 29 palms, bo film ma rzeczywiście podobną strukturę. Piękna przyroda na pierwszym planie, podkreślająca stan emocji bohaterów. Przy czym, rzeczywiście, 29 palms było bardziej udane, mocniejsze. Ale ten film też jest mocny i pocztówką z wakacji bym go nie nazwał.

.

ayya ayya

Szczerze mówiąc, nie rozpatrywałabym bohaterów jako niewinnych, a raczej beztroskich, nawet naiwnych. Z filmu zapamiętałam wyliczankę egzotycznych państw, gdzie Nica odpowiadała tak lub nie - mogły to być odpowiedzi na pytanie, jakie miejsca poza Gruzją już widzieli. Dla mnie ta para to tacy typowi ludzie Zachodu, którzy jeżdżą sobie po świecie i na nic po drodze nie zwracają uwagi, a gdy coś mąci ich idealny spokój , nie potrafią sobie z tym poradzić. Reakcja Alexa była przede wszystkim instynktowna, gniew dziewczyny wynikał pewnie w większym stopniu ze stresu - zapewne po jakimś czasie (albo podczas wycieczki do Senegalu) będą się z tego śmiali. Też nie postrzegałabym przewodnika jako oszusta, który chce wykorzystać dziewczynę - dla mnie to typowy porter mieszkańca Europy Wschodniej po przejściach. W ogóle w scenie przy ognisku to nawet Nica była bardziej prowokująca.
"Najsamotniejsza z planet" to dobry film, ale zabrakło mi w nim jakieś końcówki, która coś by tu chociaż próbowała nieśmiało podsumować, byłaby jakimś może akcentem dla tego filmu, a reżyserka po prostu po incydencie powróciła do swojej rozrzedzonej, uspokajającej narracji.

.

doktor_pueblo doktor_pueblo

No nie wiem. Historyjka którą opowiedział przewodnik wyglądała na wyssaną z palca. Trochę była zbyt dramatyczna, a po jej opowiedzeniu natychmiast przystąpił do ataku - nie wydało Ci się to podejrzane?
Rozumiem, że Twoim zdaniem "incydent" miał tylko znaczenie dla ich postrzegania świata, a nie dla postrzegania siebie? Cóż, ja to postrzegam zupełnie odwrotnie. Chętnie dowiedziałbym się, co sądzą inni, bo na razie mamy w głosach 1:1 :)

.

lamijka lamijka

Cytat z wypowiedzi @doktor_pueblo: Moim zdaniem tego, że w głębi serca każdy kocha jednak tylko siebie. Wydaje mi się, że to przede wszystkim zrozumiała główna bohaterka - jesteśmy tak naprawdę samotni. (blockquote rzeczywiście nie działa, szkoda, bo to fajna funkcja była)

Nie wydaje Ci się to trochę banalne..?

Ten film podczas oglądania bardziej mi się podobał, niż gdy próbuję go analizować, bo wychodzą właśnie takie banały... Końcówka, powrót do 'normalności', zdaje się popierać interpretację Ayyi. Natomiast tytuł - to, co pisze Doktor. Tyle, że to wszystko jest takie intelektualnie jałowe.

Ja też nie odebrałam opowieści przewodnika jako zmyślenia. Pasowała do jego kolorowej osobowości.

.

doktor_pueblo doktor_pueblo

@lamijka No wiesz, wszystko jest banalne, jak się to sprowadzi do jednego zdania. Plusem tego filmu jest to, że jest nienachalny i niejednoznaczny i wszystko rozgrywa się bardziej w spojrzeniach niż w słowach. Dla mnie bardziej banalnym byłby wniosek, że to film o tym, że osoby o naiwnej otwartości na świat, nagle się dowiedziały, że on nie jest taki przyjacielski. Zresztą przy ilości podróży, które mają na koncie, prawdopodobieństwo że nie doszło wcześniej do żadnej tego typu "przygody" w ich życiu, jest właściwie zerowe, wiec nie kupuję takiego wniosku. Na pewno kluczowe jest nie to, że do takiego zdarzenia doszło, tylko to jak zareagował na nie Alex.

A co do przewodnika. Cóż, ja mu na początku też wierzyłem, ale jak się pojawił nagle związek logiczny: Przeczytaj spoilery +


Ale, wiadomo, dziewczyny często się łapią na takie bajeczki facetów (nawet lamijka i @ayya jak widać ;)). Nic więc dziwnego, że ci je stosują :D

.

lamijka lamijka

(...) wszystko jest banalne, jak się to sprowadzi do jednego zdania. Racja. Nie wiem, dlaczego, ale werbalizacja tego filmu, przełożenie go na idee, bardziej niż w innych przypadkach go spłaszcza. Może czegoś nie dostrzegam, a intuicyjnie to wiem. ;-)
A z tym przewodnikiem, to wszystko, co on mówi trzeba brać w nawias, cały czas ich przecież podpuszczał, ale czy to ma aż takie znaczenie dla filmu, jak Ty mu przypisujesz, to na razie tego nie czuję.
Po Twoim wpisie dotyczącym innego postrzegania filmu zależnie od płci, myślałam, że będzie jakiś konflikt płci, ale nie za bardzo go dostrzegłam jako super-istotnego dla filmu. O co Ci wtedy chodziło? Przeczytaj spoilery +

.

doktor_pueblo doktor_pueblo

Bo to nie jest arcydzieło. Zdaje się zresztą, że oceniliśmy ten film podobnie (na 7). Dalej spoiluję...Przeczytaj spoilery +

.

ayya ayya

Ej, w ogóle ta scena próby seksu to przecież najzabawniejszy moment filmu (z kobiecego punktu widzenia). Alex chce udowodnić swoją męskość, która ucierpiała podczas spotkania na szlaku, a tutaj dziewczyna mu rzyga - cudowny, kpiący symbolizm. A scena przy ognisku była tak samo istotna, jak każda inna w tym filmie, po prostu nie sądzę, że przewodnik kłamał (bo pasowało to jak ulał do takiej pokiereszowanej postaci człowieka ze Wschodu), Nika sama była prowokująca, ale była też zagubiona/zmieszana najwyraźniej nietypową dla ich podróży sytuacją. I właśnie to, że film urywa się w takim, a nie innym momencie pozwala sądzić, że sytuacja między Niką a Alexem zapewne wróci do normy.

.

lamijka lamijka

Hm.. Nika poczuła się... taką "prawdziwą"* kobietą? Słabą, potrzebującą obrońcy, uwodzoną, pożądaną, tradycyjną kobietą? Z silnej, niezależnej, wyzwolonej, wyemancypowanej zachodniej kobiety? Trochę tak było. Oni odnaleźli inny świat, innych siebie. Ale wydaje mi się, że jednak wrócili do tego, co było. Bo są przecież oni, ukształtowani już ludzie i role społeczne, które można zmieniać, które zmieniają się wraz z wejściem w jakiejś środowisko, sytuację. Hm?
*w sensie: w tradycyjnej roli słabszej płci; o prawdziwości dyskutować chyba nie będziemy.

.

doktor_pueblo doktor_pueblo

@lamijka @ayya No widzicie, wiedziałem, że jest szansa, że dziewczyny podrzucą jakiś inny trop. Nie pomyślałem wcześniej o tym, że... Przeczytaj spoilery +

.

lamijka lamijka

No nie wiem, czy uświadomiła sobie swoją kobiecą słabość, czy weszła w rolę, jaką przez wieki przygotowali dla niej mężczyźni. A potem zaczęła z niej wychodzić i znów być sobą. Dlatego powrót do 'normalności'.

.

lamijka lamijka

I to jest moment, w którym powinniśmy zapuścić się w gąszcz internetu w poszukiwaniu jakichś ciekawych wywiadów z reżyserką..

.

doktor_pueblo doktor_pueblo

Może i tak, choć ja tam nie lubię jak twórcy tłumaczą co mieli na myśli. Film (podobnie jak każde inne dzieło sztuki) powinien bronić się sam. Ostatnio w czasie Nowych Horyzontów oglądałem Code Blue (zresztą zdaje się ayya również). Po filmie reżyserka Urszula Antoniak wyjaśniła o co jej chodziło i okazało się, że niektóre sceny miały mieć zupełnie inny sens, niż się widzom wydawało. Tyle tylko że, skoro wszyscy zrozumieli te sceny tak samo, a jedna autorka inaczej, to kto właściwie ma rację? Ja myślę, że chyba jednak widzowie :)

.

ayya ayya

To była w ogóle dziwna sytuacja, bo jeśli reżyserka twierdzi coś innego niż większość, która film widziała, to znaczy, że po prostu chyba film jej nie wyszedł.

.

lamijka lamijka

Ach ten dyktat mas... :P

.

lamijka lamijka

Nie wiem, czy można mówić o racji w takim przypadku. Ja szanuję zamysł autora i jestem go ciekawa. To zawsze nowy punkt do uwzględniania w interpretacji. Ale to prawda, że współcześnie odbiorcy nie dają sobie już w kaszę dmuchać i zmuszają autora dzieła do "wyjścia" (jak w teorii Barthesa czy Faucaulta).
"Code Blue" będę oglądać w przyszłym tygodniu chyba. Muszę wcześniej nadrobić "Nic osobistego",a dotąd się wzbraniałam.

.

ayya ayya

Nic Osobistego cudowne, Code Blue już zdecydowanie mniej

.

doktor_pueblo doktor_pueblo

Przede wszystkim, zupełnie inne są te filmy. Nic osobistego jest stonowane, a Code Blue szokujące (choć zdaniem Urszuli Antoniak nie miało być szokujące, tylko miało być piękną historią o oswajaniu śmierci :)). To co je łączy, to że, wbrew tytułowi tego pierwszego, są to filmy wyraźnie osobiste, a ich głównymi bohaterkami są kobiety.

.

nevamarja nevamarja

Bosz, ale żałuję, że nie mogę przeczytać, co piszecie. Jeśli przeczytam, będę musiała odpuścić pisanie recenzji, a napisać nie mam czasu, bo jestem zawalona robotą. Cóż... Dyskusja do zapoznania się ASAP.

.

lamijka lamijka

Może Cię zainspiruje to zderzenie opinii. Może dodasz coś od siebie. Nie ma się co wzbraniać.

.

lamijka lamijka

"piękny Kaukaz kradnie przedstawienie samej historii i jej bohaterom oraz odurza widzów swoim majestatem" - wydaje mi się, że to jednak było na miejscu, jeśli się odpowiednio zinterpretuję tę historię i weźmie pod uwagę tytułową samotność. Ujęcia, w których bohaterowie są tacy malutcy, a góry takie duże to może ta samotność --> najbardziej to widać po tej całej aferze, kiedy każdy idzie w sporej odległości pod pozostałych osób.

.

doktor_pueblo doktor_pueblo

Tak, tak, zdecydowanie, pisałem o tym w pierwszym komentarzu do notki ayyi. Ta przyroda nie jest tam przypadkowo. Zresztą pomysł, żeby wykorzystywać przyrodę do pokazywania stanu uczuć bohaterów nie jest nowy, powiedziałbym, że w kinie nowohoryzontowym to wręcz standard. Film Bruno Dumonta, to tylko pierwszy przykład z brzegu.

.

lamijka lamijka

Hehe, rzeczywiście. Więc popieram.

.

Zaloguj się aby skomentować lub połącz przez Dołącz przez Facebook